Zmiany w treningu, fokus na cele!

Myśląc o sobie wiem jedno. Nie lubię sztywnych ram. Nie lubię działać według narzuconego z góry schematu i nie mieć możliwości zmian tego co, czy w jaki sposób będę realizował. Trzeba być elastycznym, brać po uwagę teraźniejszość, a nie kurczowo trzymać się przeszłości.

Biegam bo lubię. Lubie więc biegam. Lubie mieć cel, a je również już znasz. Składając to nieco bardziej w całość, warto wspomnieć, że najsympatyczniejsze cele to takie, które zostały już zrealizowane. Pojawia się kolejne lubię. Lubie gdy mój cel zbliża się do statusu „zrealizowany”. Jednak nie robi się to samo.

Aktualnie na mojej tablicy mam dwa, dość ambitne. Ambitne jak dla mnie i mam nadzieje, że błahe dla Ciebie. Cele nakierowane na szybkość. Jeżeli nie wiesz jakie to są, polecam wrócić na blogu parę wpisów wstecz:P
Myślałem dość długo nad tym ja je ugryźć i wydaje mi się, że mam plan, którym się zaraz z Tobą podzielę.

Przyzwyczaić się do wysiłku na czas

Pierwszym etapem treningów będzie oswajanie się z parciem na szybkość z perspektywy czasu. Zapominam o dystansie, najważniejszy jest czas. To właśnie czas chcę poprawić, więc nie ma dla mnie znaczenia jaki pokonam dystans. Oby jak najdłuższy.
Każdy tydzień treningu będzie zawierał 3 treningi biegowe. Kolejno 15, 20 i 25 minut. Tak, zdaję sobie sprawę, że to dość oszczędne podejście, ale na na początku nie chciałbym narzucać zbyt wiele. To ma być przyjemność, połączona z pożytecznym. Z założenia chciałbym pokonać każdy dystans z czasem 5 minut na kilometr, co odpowiadać będzie kolejno trzem, czterem oraz pięciu kilometrom. Na dzień dzisiejszy jestem w stanie przebiec 4 km w założonym czasie, ale jak już wspomniałem nie dystans jest dla mnie ważny a czas. Dlatego też będę starał się pokonać większy dystans.

Ćwiczenia ogólne, delikatnie siłowe.

Ogólny rozwój wszystkich partii mięśniowych. Przynajmniej większości. Największych grup. Dlaczego? To właśnie brak tlenu podczas biegania jest obecnie moim największym wrogiem, dlatego też muszę dążyć do zwiększenia mojej wydajności. Im mocniejsze mięśnie, tym mniej energii potrzebują do wykonania tej samej pracy.
Ujmując to bardziej ambitnie, interesuje mnie wysiłek beztlenowy. Jest taka teoria o poziomach tętna, która pozwala przy odpowiednim przygotowaniu się drzeć asfalt przez dłuższy czas. Jednak wszystko rozchodzi się o tlen.
Moje treningi oparte będą o zestaw aplikacji na mojego smartfonika. Wspomniany przeze mnie pakiet runastic stara się podciągać moje postępy. Pompki, przysiady, podciąganie na drążku oraz popularne brzuszki. Przez jeden dzień w tygodniu. Znów bez rewelacji, jednak to tylko plan. Zarys planu, który pewnie już po pierwszym tygodniu ulegnie zmianie.

Mój plan treningowy jak zwykle nie jest niczym ambitnym. To ma być przyjemność, a nie katowanie się. Nie ma nic gorszego jak zrazić samego siebie w pokonywaniu drogi do celu. Z powodzeniem możesz zacząć taki trening razem ze mną. Nic nie stoi na przeszkodzie by to właśnie dzisiejszy dzień był pierwszym, na Twojej drodze do sukcesu:)

Do zobaczenia na trasie!:)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s