Czy w słońce, czy deszcz…

09/04/2014
16 min

Trening sam w sobie nie jest niczym strasznym, nie jest czymś co powoduje, że ludzie rezygnują. Bo dziś już słońce nie świeci, nie ma przyjemnej temperaturki, nogi już same nie biegną. Droga nie jest tą samą sucha drogą z przed kilki dni. Katar, czy ból w lewej łydce, nie jest już tylko wspomnieniem z dzieciństwa.


Tak jest. To nie trening sprawia, że rezygnujemy. To nie on jest odpowiedzialny za nasze niepowodzenia. Oczywiście można powiedzieć, że jest źle dobrany, ale przecież on nie dobiera się sam. Ktoś powie, że nie ma doświadczenia, że się nie zna i dlatego jego starania amatorsko prowadzą go do nieuniknionej klęski.

Od momentu kiedy piszę ten blog mam okazję rozmawiać z wieloma osobami na temat mojego podejścia , czy też metod innych osób. Osobiście uważam, że największym problemem tych, którzy są na starcie swojej wędrówki, jest zbyt płytkie podejście do tematu. W poprzednim poście zadeklarowałem swój cel. Warto zauważyć, że jest on nieco szerzej ujęty. Te magiczne 3km to nie tylko odcinek, jaki trzeba pokonać. To także dni lepsze i gorsze. To deszcz. To ból w kolanie i cała masa innych czynników, które zostały napisane drobnym druczkiem na umowie Twojego treningu.
Plan treningowy, który nie jest tym planem. Nie jest planem marzeń i nie przynosi spodziewanych efektów. Buty, które uwierają albo dzielą się sobą z każdym metrem trasy, opuszczają swojego właściciela po marnych dwóch tygodniach. To jest to wszystko o czym się nie mówi, gdy wspomina się o trenowaniu.

Teraz pewnie myślisz, że sam mam taki dzień i chcę zniechęcić również Ciebie. 
Chcę zrobić coś dokładnie odwrotnego, wywrócić takie postrzeganie tematu o 180* i dać do zrozumienia, że nie tylko z kilometrów można być dumnym. Można być zadowolonym z siebie również wtedy gdy leń drzemiący w nas, namawiając do ciepłej herbaty w deszcz, przegrał. Przegrał z Tobą, w walce w której nawet nie powinien mieć szans. 
Trening jest zbyt ciężki? Wtedy wyjścia masz dwa. Możesz zacisnąć zęby i kolejny raz udowodnić sobie, że Twoja siła woli jest warta więcej niż mogło Ci się wydawać. Możesz również, poszukać kogoś ktoś pomoże Ci zorganizować to tak byś dał radę. W pierwszym przypadku to kwestia konsekwencji, w drugi dumy. Jednak nawet w takim momencie wybór należy do Ciebie. Nie twierdzę również, że to są jedyne wyjścia z sytuacji, a na pewno każde kolejne sprawi, że pokonasz ta przeszkodę jeszcze szczęśliwszy, bo osiągniesz to samodzielnie.

Dziś chciałbym dać wszystkim Wam, którzy to czytają, do zrozumienia, że dążenie do każdego celu ma całą masę małych ścieżek w lewo czy prawo, które również trzeba odwiedzić. Jednak po całej trasie jest się bogatszym nie tylko o swój wymarzony cel.

W kolejnym poście postaram się opowiedzieć Wam nieco bardzo szczegółowo o tym jak trenuje, gdzie i za ile 🙂

Do zobaczenia!:)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s