Niczym Dawid z Goliatem

01/04/2014
16 min
 

Największym problemem, chyba każdego początkującego mistrza świata w bieganiu jest przetrwanie kilku pierwszych treningów. To troszeczkę przypomina walkę Dawida z Goliatem. Nasze zdrowie i kondycja stanowią naszą najważniejszą broń, naszą „procę” do działania.


Jestem po drugim treningu. Wszystko byłoby świetnie gdyby nie fakt, że zacząłem nieco bardziej czuć, że żyję. Pierwszym problemem oczywiście są tzw. zakwasy. Kwas mlekowy w mięśniach. Kiedy byłem mały nie mogłem zrozumieć co ma mleko wspólnego z moimi nogami i dlaczego akurat przez nie aż tak to boli. Czas jednak pokazał, że nie tylko w tym temacie się myliłem.

Z tego co udało mi się wyczytać, czy też wiem z własnych doświadczeń, są dwie szkoły. Pierwsza z nich mówi by się nie łamać, zagryźć zęby i robić dalej to co się zaczęło robić. Metoda strasznie skuteczna dla hartowania ducha, jednak to jest chyba ten moment, w którym wielu mówi sobie dość.
Druga grupa metod to wszelkiego rodzaju masaże, picie soku z wiśni, ogórków, gorące kąpiele. Co do tego ostatniego jestem trochę sceptyczny, bo akurat gorące kąpiele dla sporej liczby osób są bardzo niewskazane i należy bardzo ostrożnie podejść do tematu.

Natomiast mój plan jest zupełnie inny. Zrobię dzień przerwy. No może dwa dni, oczywiście nie oszczędzając się jakoś specjalnie. Kilka razy w ciągu dnia strzelę energicznie kilka przysiadów by dać mojej rodzinie choć trochę frajdy z wyrazu mojej twarzy podczas prób unoszenia się w górę.
Potem powrót na trasę i nie ma, że boli. W zasadzie im ciężej jest do czegoś dojść tym większą satysfakcję odczuwa się na mecie.

Pojawił się również drugi problem wynikający jak domniemam z mojego zaniedbania. Boli mnie gardło. Pogoda nie taka, a może bardziej pora biegania. Biegam około godziny 19:00-20:00, co w mojej przypadku kończy się temperaturami 9-10*C. Może brwi przy tej temperaturze nie zamarzają, jednak opalić się też nie da. Dodając do tego energicznie sapiącego przyszłego biegacza nie trudno o jakiś mały problemik zdrowotny. No ale cóż, witaminki, coś na wzmocnienie i nie trzeba dalej walczyć z trudami tej nierównej walki. Zastanawiam się również czy gdyby bluza, którą mam nie odsłaniała mojej szyi, aż tak, nie miałbym tego typu problemu.

Reasumując, jestem już po drugim treningu i mam się ogólnie dobrze. Da się przeżyć, a biegam z myślą, że będzie tylko lepiej. Za jakiś czas podrzucę tu link do mojego profilu na endomondo, które tak surowo rozlicza mnie z każdego metra.

Powodzenia w treningach!
Do zobaczenia!:)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s